Strony

01 czerwca 2010

Chińczycy i ich angielski



Największym problemem, z jakim trzeba zmierzyć się podróżując po Chinach jest niewątpliwie język.
Chińczycy ne znaju angielskiego, nawet najprostszego, a jeśli już, to jest to tzw. chinglish. Oznacza to, że pewnie i tak się nie dogadasz...
Nawet w hotelu, w którym byli właściwie sami obcokrajowcy, trudno było dogadać się z obsługą w języku angielskim.


Póki co ichniejszy język to czarna magia. Umiem rozpoznać znaczki oznaczające 1,2 i 3, bo są to kolejno trzy poziome kreseczki :)
Nad resztą jeszcze się nawet nie zastanawiam.
Kurs językowy obowiązkowy.



Tymczasem, porozumiewanie się w sklepie, czy w ogóle gdziekolwiek, to jeden wielki ubaw. A najlepsze jest to, że kiedy rozkładamy ręce próbując na migi wytłumaczyć pani, że nie rozumiemy, pani wpada na genialny pomysł napisania nam na kartce potrzebnego słowa, oczywiście w swoim języku i pokazuje nam nań długopisem o co jej chodzi... co zdarzyło nam się dwa razy i rozłożyło nas całkowicie na łopatki.


A kiedy zadajemy pytanie, rozmówca z uśmiechem na twarzy odpowiada "OK, OK"
- "która godzina?"
- "ok, ok"

Czyż ten naród nie jest cudowny? w końcu śmiech to zdrowie! :)

6 komentarzy:

  1. właśnie ... z językiem to tam będziesz miała niezły ubaw!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fascynująca ta podróż. Zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejku:) Będziesz mieszkać w Chinach??? Ale będziesz też tam gotować?:)
    Anegdoty językowe są rewelacyjne. Gdy byłam przez trzy miesiące w Rzymie kilkakrotnie zdarzyło mi się w ciągu pierwszego tygodnia pobytu takie coś: jadę autobusem, wsiada jakaś pani, o coś mnie pyta, ja wypowiadam wyuczoną formułkę, że nie rozumiem, a ona na to, że "Aha, jesteś z Rumunii?", ja na to, że nie, z Polski, co ona/one najwyraźniej biorą za dowód, że jednak rozumiem i można do mnie mówić:) I nawijały przez całą drogę, póki nie wysiadłam:) Ale dzięki temu opanowałam włoski migiem:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Makóweczko, na pewno będę tam gotować! Jak już się nauczę rozróżniać ich produkty :)
    a takich anegdot językowych każdy podróżujący zna zapewne masę :) no i jest co wspominać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chiński to dla mnie prawdziwa czarna/żółta magia. :) Kiedyś nawet dorwałam się do kursu dla początkujących.... :) Nic z tego nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bez dobrego nauczyciela, to ciężko przez chiński przebrnąć. A już te znaczki! straszne :)

      Usuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...