Strony

11 lipca 2010

Zniesmaczona ja!


Dziś będę narzekać.


Chińczyków zachowanie się przy stole...
(nie, nie, nie będzie o takiej sielance, jak widać na zdjęciu...)
Jest NIECO inne od naszych standardów...

Wstaję rano, idę na śniadanie, chcę miło rozpocząć dzień, bo mam dobry humor. A oni co mi fundują? Koszmar! Plują (i tak dobrze, że nie na podłogę), kaszlą, charchają, smarkają, siorbią, mlaskają na potęgę! Palą! Do tego dłubią, krzyczą, rozmawiają przez telefon. Zjadam więc coś "byle tylko" w 5 minut i uciekam do siebie. Choć i tak ciągle w głowie mam te dzikie odgłosy. Jestem zniesmaczona.
Wizyta w restauracji? Nie zdziw się, gdy spotkasz upitych w sztok panów biznesmenów Chińczyków, którzy ledwo trzymają się na nogach. I znów krzyki, hałasy, jakby wyczyniali przy stole nie-wiadomo-co! Nie zwracają także uwagi na to, czy jedzenie znajdzie się na obrusie czy podłodze. Właśnie tam, często wędrują resztki, tj. ości czy kości po mięsie.
I to wszystko w hotelu oznaczonym pięcioma gwiazdkami. Brrr.

Choć trudno w to uwierzyć, z tego co czytałam wiem, że u nich także panują zasady savoir vivre.
A może to właśnie my powinniśmy brać z nich przykład? Może siorbanie i mlaskanie podwyższa walory smakowe? Może gdybyśmy nie martwili się o plamy na obrusie, bardziej cieszylibyśmy się z jedzenia i chwil spędzonych z bliskimi? Może gdybyśmy krzyczeli tak, jak oni byłoby nam weselej przy kolacji?

Nie oceniam. Opisuję, co zauważyłam. Oby moje zdanie na ten temat uległo zmianie! Życzę sobie tego!

7 komentarzy:

  1. no .. z deczka inaczej, niż u nas .. dla mnie to też byłoby lekko nieznośne (delikatnie mówiąc) ... jak Ty tam wytrzymujesz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nom, spodziewałam się tego i właściwie zastanawiałam się kiedy o tym napiszesz. Dużo czytałam na temat kultury chin i japonii i pamietam jak opisywali ich "kulturę " przy stole - masakra! A co jest najśmieszniejsze? To to, ze dla nich kompletnym brakiem smaku i kultury jest zachowanie europejczyków przy stole. Bo przecież jak można tak cicho i grzecznie siedzieć i jeść ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi to zabawnie, w odbiorze zabawne z pewnością nie jest. Różnice, różnice.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. mimo wszystko cieszę się, że u nas się je "kulturalniej" bynajmniej w naszym tygo słowa znaczeniu, ale szalenie ciekawie obserwowac takie różnice kulturowe.

    OdpowiedzUsuń
  5. magdaleno, siadam jak najdalej i najlepiej tyłem ;) super było z Niedźwiedziem, bo mnie zagadywał, przez myśl przemknęło mi też mp3, ale póki co daję radę bez tego :)

    joanne, widzisz kochana, nie musiałaś długo czekać :))

    Aga, Aniu, właśnie, te szalone różnice, dlatego niektórym tak trudno jest się przystosować i pędem wracają do siebie. Mnie to bawi (pomijając chwile złości), i też wolę nasze celebrowanie posiłków :)

    Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń
  6. No pięknie! A myślałam, że tak tylko taki jeden mój znajomy potrafi się zachowywać. ;) W poprzednim wcieleniu pewnie był Chińczykiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha :) kto wie kto wie :)

      Usuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...