Strony

31 lipca 2010

Co na obiad?





Zgadnijcie, co to za sklep...
Pełen różnego rodzaju pływających ryb
Drepczących żółwi
Raków
Krewetek
Małży



Pewnie myślicie, że to sklep zoologiczny?
Zaskoczę Was (a może nie?) - to po prostu supermarket.
Ty wybierasz sobie rybkę, która najbardziej Ci się podoba, obsługa może ją pozbawić głowy, łusek i wnętrzności.
Jeśli chcesz zrobić to sam, dostaniesz żywą.


Smacznego?
Nie wiem...
Pewnie tak...
My kupimy żołwia, ale zamieszka z nami, a nie na naszym talerzu :)

8 komentarzy:

  1. ostatnie zdanie tego wpisu mnie uspokoiło.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, podpisuję się pod Asieją ... cóż, inna kultura, dla nich to normalne, dla nas nie-do-przyjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja myślałam, że to restauracja :) hahahaha :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wlaśnie dlatego nie uległam modzie na owoce morza.ja wolę, patrzeć.sumienia bym nie miała...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszyscy mamy podejście jak lew Alex z "Madagaskaru" - stek to nie kopytne zwierzę, filecik na talerzu to nie żywa rybka :) A tu widać, ze jednak... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, stek to nie zwierze, filet to nie rybka. Smutne ale ja też tak mam. Taka bezrefleksyjność...
    Gdzieś tam w głębi duszy jestem wegetarianką :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas żółw na talerzu mógłby być tylko wtedy, gdyby talerz był naprzeciw mnie, a żółw byłby do towarzystwa;)Jakaś mała żółwia konwersacja i spokojne przeżuwania...;)
    Samych przyjemności, Emmo, w tej podróży!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsze co gdy zobaczyłam żółwika przeraziłam się ze jest on przeznaczony na jedzenie ... no niestety jak widzę przeczucie się sprawdziło czytając dalej ... ale chociaż wy uratowaliście jedno stworzonko :) uf

    OdpowiedzUsuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...