Strony

27 września 2010

Naprawiamy!


Dziś moi mili, post z serii "z życia wzięte".
Panowie elektrycy...

 

Na samą myśl ciągle krew pulsuje mi szybciej. Nie żartuję - byli tu chyba z 7 razy. Otóż, odkąd się wprowadziliśmy do naszego mieszkania, panowie elektrycy stali się jednymi z naszych najczęstszych gości. Już pierwszego dnia, okazało się, że światło w połowie naszego mieszkania, nie będzie sobie świeciło. Bo nie. I już. Za każdym razem, gdy dzwoniliśmy po pomoc, oni przychodzili, podnosili bezpieczniki na pozycję "on", a po dwóch godzinach światło znów nie działało. Pewnie myśleli sobie, "co za western people, wystarczy tylko ruszyć przełącznikiem i wszystko gra!". Na szczęście, któregoś dnia, kiedy byli u nas, bezpiecznik do góry podnieść się nie dał i zobaczyli to na własne oczy. Panowie uznali więc, że chyba jednak z tym światłem coś jest nie tak... Postanowili to sprawdzić. Po kilkugodzinnym krzątaniu się po domu panowie elektrycy stwierdzili, że oni jednak potrzebują więcej czasu na naprawę i że przyjdą za tydzień. Za tydzień wypadło dziś. Tym razem, mieli ze sobą drabinę, i latarkę! Dlaczego tak mnie to dziwi? Dlatego, że podczas wszystkich naszych wcześniejszych spotkań nie było tak kolorowo...
Panowie elektrycy pewnego wieczoru próbując naprawić światło, przyszli do naszego domu bez latarki (dobrze, że istnieją telefony komórkowe dające choć odrobinę światła i ratujące elektryków z opresji...)
Panowie elektrycy pewnego razu spytali mnie, czy mam drabinę... (o zgrozo! dobrze chociaż, że mieli ze sobą śrubokręt!). Drabiny nie miałam, więc spytali o krzesło, krzesło owszem w posiadaniu mam, ale za niskie. No to może stół? Świetnie! ale też nie za wysoki, trzeba więc postawić krzesło na stół (który swoją drogą w pewnym momencie zaczął trzeszczeć pod ciężarem...)
Panowie elektrycy ubrudzili naszą świeżo malowaną na biało ścianę, na kolor wpadający w czerń, podczas odkręcania przełączników światła. Pozbawili nas też odrobiny tynku.
Panowie elektrycy, nie przejmowali się, gdy stawiali brudną, metalową skrzynię na moim jasnym obrusie.
Panowie elektrycy poruszają się wolno. Obijali się jak tylko mogli, udając, że coś robią przez co spędzali u nas o wiele więcej czasu niż powinni.

Kiedy panowie elektrycy pracują, mają czas na różne rzeczy, tj:
rozmawianie przez telefon...



myślenie...

myśleeeenie...


myśleeeeeeeeenie...


dużo myśleeeeeeeeenia...


iiiii
UWAGA! Nie wiem, czy jesteście na to gotowi (ja nie byłam)...
...
panowie elektrycy, w moim domu, w czasie pracy, mają też chwilkę na drzemkę... :)



W każdym razie światło działa, i mam nadzieję, że tak już zostanie :)
Obyście nigdy nie musieli mieć styczności z takimi panami elektrykami, od naprawy światła i psucia nerwów przy okazji.

17 komentarzy:

  1. Emmo, czy to jakiś żart...??? Tak myślałam na początku... I Ty im na to pozwoliłaś? To tak trzeba, nie należy ich poganiać, nie można zwrócić uwagi? O co chodzi...? Biedaku... Na szczęście już jest światło...
    Obyś już więcej tego nie musiała doświadczać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy27/9/10

    Ja, stary elektryk, popłakałem się ze śmiechu - T.a.T.a

    OdpowiedzUsuń
  3. o rany!! mnie by szlag trafił na miejscu.. porażka jakaś. Zastanawia mnie tylko jak udało Ci się im zdjęcia zrobić? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. I do tego drzemka w czasie pracy! Niesłychanie egzotyczne! Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuje serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. ewelajna, no niestety-nie żart, doświadczenia wystarczy mi na cały pobyt tutaj, a z tym poganianiem, to tak trudno, jak nie można się porozumiewać w jednym języku...

    magdaleno, mnie też!

    T.a.T.a, Ty powinieneś przyjechać, mniej nerwów bym miała zepsutych ;)

    kejti, ustawiłam aparat na stole i samo się robiło, a jak już pan elektryk poszedł spać, to nawet ja latająca koło niego z aparatem nie byłam go w stanie obudzić :D

    Yba, mówiłam, że Chińczycy potrafią zasnąć wszędzie! nie sądziłam tylko, że w moim domu też...

    Fuerto, dzięki

    OdpowiedzUsuń
  7. wpadłam - zostaję :) i przeczytam od deski do deski gdy tylko wrócę z wakacji do domu :) pozdrawiam i dziękuję że znalazłaś mnie w blogosferze - dzięki temu ja trafiłam do ciebie i już się z tego cieszę! :-D
    A panowie elektrycy - rewelacja!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Emmo, dziękuję za przemiłe słowa na moim blogu. Dzięki Twojemu komentarzowi odkryłam kolejne miejsce, na które będę zaglądać - uwielbiam blogi opisujące życie w innych krajach/kulturach! Panowie elektrycy wymiarają:)))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany Oni są jeszcze gorsi niż angielscy fachowcy widzę. Miej nas losie w swej opiece!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hahaha no niezłe :) Apropo robotników to taka ciekawostka z życia Polskich .. znajomi wykańczają świeżo postawiony dom, w związku z tym że pracują nie są w stanie cały czas kontrolować tego co się dzieje na budowie. I tak ostatnio przyjeżdżają i okazuje się że płytki które miały być położone na tarasie zostały położone w salonie, na pytanie kto im kazał te płytki kłaść w tym miejscu robotnicy patrzyli się po sobie i nie umieli odpowiedzieć na pytanie, znajomi byli w szoku. W salonie miały być panele które leżały zresztą zaraz obok płytek, ale szanownych państwa ten fakt nie zainteresował, zrobili jak oni uważali, po prostu brak słów.

    pozdrawiam ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy29/9/10

    nie moge :D
    Karolcia

    OdpowiedzUsuń
  12. Anik, miło mi, że wpadłaś i zostajesz! :)

    Lady Aga, bo u Ciebie tak cudownie... cieszę się, że będziesz zaglądać! Pozdrawiam również.

    Poleczko, Och miej! Dzisiaj odkryłam, że jednak nie wszystko jest tak jak powinno... ale nie chcę ich już spotykać w moim domu... ;)

    Poradniku, ręce mi opadły, jak to przeczytałam! Nie wierzę po prostu! I co teraz???

    Karolcia, a jednak :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale czad! Wybacz EMMO ale cudnie to opisałaś! A tak powaznie to..... napiszę krótko- dziwni są =). Za to świetne zdjęcia im porobiaś :). I tak smacznie śpi ze az zatęskniłam za łózeczkiem :). Pozdrawiam Sofija :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sofija, śpi smacznie i twardo! no czad ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. A teraz płytki zrywają i żeby było ciekawiej to płytki limitowane i nie ma już ich żeby dokupić, znajomi wściekli ale co zrobić na czyjąś głupotę leku nie ma.

    pozdrawiam cieplutko, i życzmy sobie oby jak najmniej takich fachowców się trafiało!

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahahaha :) ale się uśmiałam :) świetni są!!! Oby w moim przyszłym domu nie zajmowali się elektryką :P

    Jasności Ci życzę ;)

    OdpowiedzUsuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...