Strony

20 stycznia 2011

Ćwiczenia



Kiedy pierwszy raz przyjechaliśmy do Chin w maju, mieszkaliśmy w hotelu, z okna którego, mieliśmy widok na pobliski park. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że każdego ranka, już od wczesnych godzin, zbierali się w nim starsi ludzie i wspólnie ćwiczyli tai chi. Na takie spotkania przychodzą chętni. Sąsiad przyprowadza sąsiada, sąsiadka mówi o spotkaniu znajomej. W wygodnych strojach, z szarfami, bądź wachlarzami, wykonują dokładne, tradycyjne ruchy.
Czemu na powietrzu? Przede wszystkim dlatego, że wierzy się, że pod gołym niebem jest najwięcej energii. Pewnie dlatego też, że za spotkania w parku nie należy się żadna opłata.



Jeszcze bardziej zaskoczyło nas to, że wieczorami, w parkach, zbiera się kolejna grupa ludzi, tym razem o wiele większa. Ci ludzie tańczą. Zazwyczaj jeden układ, ale są też tańczące pary. Przy tradycyjnej muzyce chińskiej, bądź zwyczajnym popie. W tej grupie znajdziemy nie tylko ludzi starszych, ale i młodszych, z dziećmi czy bez. Właściwie cały przekrój społeczeństwa.




W ogóle, chińskie parki, to bardzo ciekawe miejsca. Można w nich spotkać ludzi grających w gry, puszczających latawce, tańczących, śpiewających, lub robiących takie oto dziwne rzeczy, których nie potrafię nazwać... :)

video



A żeby w parkach nigdy nie było za cicho, w specjalnych głośnikach rozbrzmiewa chińskie radio.



I niech nie zmyli Was słoneczna pogoda - zasypało i nas...

11 komentarzy:

  1. Do tych ćwiczących bym się z chęcią przyłączyła :) chodzisz czasem z nimi poćwiczyć ? ja bym była stałym bywalcem tego parku :D bo w naszym to tylko same żule na ławkach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Fascynujący kraj :) Z wielkim zaciekawieniem czytam Twoje relacje :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy20/1/11

    chętnie potańczyłabym sobie z chińczykami w parku xD
    no faktycznie...zasypało Was, po pas! :P :P
    karolcia

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy20/1/11

    a!.... ten glośnik-kamor;) w Polsce obsikiwały by go psy :D ale u Was to raczej nie grozi,co? macie w parkach kosze na psie kupki?:)
    karolcia

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę im tego luzu, spokoju i siły. U nas niemożliwe... Bardzo się ciesze, ze to pokazujesz. U nas ciężko ludzi namówić na zwykłe ćwiczenia w sali( gdzie nie kazdy nas widzi), a co dopiero "wystawić się na widok publiczny".

    OdpowiedzUsuń
  6. Po sklepach mięsnych byłam w lekkim szoku, ale dzisiejszy wpis mnie uspokoił:) Najbardziej podoba mi się radio w trawniku:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytanie wciąga i nigdy nie jest go dość!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie korciło Cię nigdy by zejsc i poćwiczyć z nimi?

    OdpowiedzUsuń
  9. etrala, a może takie żule tylko potrzebują instruktora? ;)

    Elle, fascynujący, to prawda! taka 'inna bajka'

    karolcia, u nas to niegroźne masz rację, w końcu wszystkie psy zjedzone! :P

    ewelajna, zgadzam się w 100%, u nas takie coś nie do pomyślenia - wszyscy w domu przed telewizorem... niestety...

    Aniu, potrzebne było coś kojącego, po ostatnim poście :)

    barbaratoja, :)

    folkmyself, ja raczej nie z tych, co o 6 rano są już poza domem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. miło tak potańczyć czy poćwiczyć na świeżym powietrzu, szkoda że w Polsce za ten rodzaj aktywności w miejscu publicznym dostanie się, nie jako z urzędu przydomek wariat!

    OdpowiedzUsuń
  11. elfii, niestety taka to u nas rzeczywistość, choć miejmy nadzieję, powoli zacznie się to zmieniać na lepsze!

    OdpowiedzUsuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...