Strony

14 stycznia 2011

Świeże mięsko :P


Skoro moi czytelnicy spragnieni Chin, to zacznę, że tak powiem z 'grubej rury'.
Sklepy mięsne w Chinach wyglądają tak...






Cieszę się więc, że mięsa nie jadam od lat, nie mam na nie ochoty, więc i nie mam problemu z zastanawianiem się, skąd owo mięso na moim talerzu się wzięło.
Oczywiście, każde mięso można również kupić w supermarkecie. Tam taki wybór, że na oczy nigdy nie widziałam więcej. Bo Chińczycy mięso lubią. I biada tym, którzy myślą (tak jak ja myślałam), że wegetarianie w Chinach mają raj! Mięso znajdziemy prawie wszędzie. Prawie w każdym daniu w restauracji. Nawet, jeśli w karcie o mięsie nie ma mowy. Często zdarza się też tak, że jeśli już zamówisz coś mięsnego, na twoim talerzu znajdziesz stertę kości, głowę, bądź jakieś nic nie przypominające strzępki. I te kości, z minimalną ilością mięsa, kosztują o wiele więcej niż mięso bez kości. Dziwicie się? Wszystko dlatego, że mięso z kością smakuje o wiele lepiej. Nieważne, że się nie najesz... A język i mózg kaczki jest jednym z bardzo popularnych obiadów w Chinach.


Z głowami zwierząt, które dostaje się wraz z zamówieniem w restauracji jest jeszcze inna historia. Chińczycy, jeśli płacą, to wymagają, myślą sobie 'zamówiłem kaczkę, to chcę ją mieć całą, skąd mam wiedzieć, co się stało z resztą zwierzęcia, może obsługa je zjadła?' A tak przecież być nie może :)
Jeśli w restauracji zamawiasz owoce morza, obsługa najczęściej przyjdzie do ciebie wraz z jeszcze żywym stworzeniem, a dopiero za chwilę rozprawi się z nim w kuchni.

Pierwsze zdanie, jakiego nauczyłam się po chińsku było "ło bu czy roł!" - nie jem mięsa, nie jem! ale oni mnie nie rozumieją, 'o co ci babo chodzi?!'. Ktoś, kto nie je mięsa to dla nich jakiś wariat po prostu, no bo jak to, mięsa nie jeść?
Oni jedzą, bo kiedyś nie było, jak jadłeś to byłeś bogaty, no to teraz jedzą, ile wlezie... Nieważne z jakiego sklepu...
ehhh te Chiny :)

11 komentarzy:

  1. nie dałabym rady zjeść mięsa, jeśli na talerzu miałabym cale zwierzątko ugotowane, upieczone czy co tam można z nim zrobić. Jestem mięsożerna, ale bez przesady!

    OdpowiedzUsuń
  2. Emmo! To jest naprawdę z grubej rury! No, ale na własne życzenia:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. O losie! Z głową nie dałabym rady!

    OdpowiedzUsuń
  4. Magda, też mi się wydaje, że lepiej w częściach, niż tak widzieć dokładnie, fuj!

    Aniu, trzeba było wejść z impetem w nowy rok :))

    Piegowata, coś Ty! taki patrzący na Ciebie z talerza kurczaczek... Nie?! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przerazilas mnie nie na zarty. To jak Ty tam dajesz rade, dziewczyno??? Usciski serdeczne,
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  6. ale najlepsza i tak jest ta pani w panterce ;) kaczka (chyba kaczka) na talerzu wygląda malowniczo ale choćby batem straszyli to bym nie tknęła łba ...

    OdpowiedzUsuń
  7. No zaszalałaś ;))
    Mi się najbardziej podoba zdjęcie z kurami w klatkach - żywa reklama towaru :) Patrzysz kurze w oczy, czujesz..tak, to ta...i...ciach :) O matko! - to sie nazywa świeży towar... :)))
    No ja nie wiem czy po tym wszstki nie rozważyłabym w Chinach przejścia na wegetarianizm ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masakra;] też bym chyba wróciła do bycia wege...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie moge :)) Chiny od tej strony to jakiś koszmar :)) kaczka bez głowy na talerzu wygląda lepiej :) to wszystko przez te biedne oczy !

    OdpowiedzUsuń
  10. anna, sama czasami nie wiem, jak mi się to udaje! ;)

    kpkacha, ta pani w panterce też mi się bardzo podobała, nawet mam więcej jej zdjęć, tylko o jedzeniu miało być, to ją pominęłam :))

    Anik, się uśmiałam :) no ale właśnie może Chińczycy tak lubią...? o zgrozo!

    folkmyself, no tylko właśnie wcale to nie takie proste tutaj niestety!

    etrala, na szczęście Chiny mają też wiele pozytywnych stron :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nooo! Jaki świerzy drób! Nie musi mieć daty przydatności od spożycia (póki san biega).:)

    OdpowiedzUsuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...