Strony

04 marca 2011

Ikea



Obiecałam Wam kiedyś, że wrócę do Ikei z aparatem. Wróciłam. Specjalnie, żeby porobić dla Was zdjęcia. W całym tym zamieszaniu prawie ukradłam praskę do czosnku ( ale mnie złapano ;) ). Nieważne...
Dla tych, którzy nie wiedzą o czym mówię, bądź już zapomnieli o moich przeżyciach z Ikei, zachęcam do przeczytania posta, o, tutaj.
A później życzę miłego leniuchowania w chińskiej Ikei. Czujcie się, jak u siebie! :)


















13 komentarzy:

  1. Nie wiem czy Ci pisałam, odwiedzamy Twój blog rodzinnie :) Czytamy, oglądamy, śmiejemy się, oblizujemy na widok smakołyków, dziwimy itd. Dziękujemy za fajną lekturę :)

    Uśmiałam się z tych ikeowskich widoków :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ubawiłam się do łez!! Ruch jak na dworcu i wszystkie miejsca zajęte! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoaba mi się ten starszy pan na przedostatnim zdjęciu:) Jak w domu :D

    Emma, mam nadzieję, że zdjęcia z chińskiej Ikei będą jeszcze nie raz! Proszę! Nie pogardzę też chińskimi elektrykami;)

    OdpowiedzUsuń
  4. oni są świetni! i pełno ich wszędzie. A to spanie to mnie rozczula ... i śmieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko, niezły hardcore!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pełen relaks. Jak w poczekalni na jakimś dworcu dalekobieżnym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Betsy Petsy, dziękuję! Szalenie mi miło czytać takie rzeczy! Pozdrowienia dla całej Rodzinki!

    Anik, a ja ubawiłam się do łez z Twojego porównania! świetne skojarzenie :)

    Piegowata, właśnie takie skojarzenie miałam, kiedy ujrzałam tę parę! Co do zdjęć z Ikei, ku niezadowoleniu Niedźwiedzia zapewniam, że to nie była nasza ostatnia wizyta w tymże sklepie, więc będę wyszukiwać rzeczy wartych upamiętnienia, co do elektryków... mam nadzieję więcej nie musieć ich oglądać w naszym domu, choć jeden z nich właśnie naprawiał ostatnio cieknącą rurę w naszej kuchni... pozostawię bez komentarza :D

    magdaleno, wszędzie!!!

    folkmyself :))

    Yba, relaks musi być, w końcu życie stresujące jest... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Emma, :D elektryk złota rączka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brakuje tylko matki karmiącej piersią :D
    widać zakupy w Ikea są strasznie męczące :))
    ciekawa jestem czy byli zdziwieni, jak im te zdjecia robiłaś haha
    p.s. pozazdrościłam Ci tych truskawek ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ale klimat !!! niesamowity, nie przypuszczałabym, że nawet Ikea może być... dworcem? targowiskiem? ale za to jakim kolorowym :))
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Emmo, spacze oglądani po raz drugi już nie robią na mnie takiego wrażenia, ale wywołują rozbawienie: "U nas poczujesz się jak u siebie...!":)
    Pozdrawiam, Emmo:)
    P.S.Zajrzałam do ogródka - wreszcie - nie wiem jak mogłam to przeoczyć...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ikea - nie ma to jak w domu ;)! Świetne!

    OdpowiedzUsuń
  13. Piegowata, a jakże! :)

    etrala, a widziałam, rodzinkę zasiadającą i karmiącą butelką. Tylko to zachodni ludzie byli i uznałam, że nie wstawię ichniejszego zdjęcia :) a oni w ogóle to lubią jak się ich fotografuje, więc nie ma z tym problemu.
    Truskawki, nooo pysznie o tej porze roku :)

    maa-k, jak widać w Chinach wszystko jest możliwe! :)

    Ewelajna, no powiem Ci, że ja też już się do tych śpiochów przyzwyczaiłam, ale ciągle ich fotografuję, więc pewnie i tak jeszcze się na nich tutaj natkniesz ;) Cieszę się, że odnalazłaś ogródek! Pozdrawiam!

    karolina, :)

    OdpowiedzUsuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...