Strony

31 maja 2011

Miejsce warte powrotu.


W czasie pobytu w Pekinie jedliśmy bardzo różne rzeczy. Od bardzo dobrych zaczynając, na bardzo nietypowych kończąc. Dziś ta pierwsza część naszych pekińskich posiłków. O wiele smaczniejsza i zdecydowanie lepiej wyglądająca, niż część druga, która już niebawem.



Kochani, restauracja, która podbiła moje serce.
W której kelnerzy mieli bardzo oryginalne stroje.
W której dania wyglądały niesamowicie i tak też smakowały.
W której mogłabym siedzieć godzinami.
Do której na pewno wrócę, jeśli tylko będę jeszcze raz w Pekinie.
I, w której pani kelnerka wiedziała, co to wegetarianizm! (po raz pierwszy w Chinach...)
Spójrzcie tylko, jakie pyszności nam tam zaserwowali.
I wybaczcie z góry, że narobiłam Wam smaka :)










9 komentarzy:

  1. Fantastyczna ta porcelanowa dłoń na pałeczki :)

    Danie wyglada zachęcająco - rozumiem że smaczne było ?

    OdpowiedzUsuń
  2. ślinka leci, ale tą reakcję przewidziałaś :)
    Szkoda tylko,że Pekin tak daleko..

    OdpowiedzUsuń
  3. jak na Chiny to wyglada to na bardzo high-class restauracje. Nie tak jak smazone kurze stopki ze straganu na ulicy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hemera, właśnie poluję teraz na takie dłonie do domowego użytku, bo też szalenie mi się podoba!
    oczywiście, że smaczne-nie mogło być inaczej :)
    pozdrawiam!

    Maddie, szkoda szkoda, ale restauracja pewnie nie była by taka ciekawa, jeśli byłaby tuż za rogiem ;)
    dziękuję za odwiedziny

    dwakoty, czasami trzeba odpocząć od typowego chińskiego ulicznego jedzenia; ale wbrew pozorom nie zostawiliśmy w niej majątku
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przecudnie to wszystko wygląda! Chciałabym zjeść wszystko, absolutnie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedzonko wygląda apatycznie, ciekawa jestem nazw tych potraw, może można by spróbować coś takiego zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  7. ;) tej zapiekanki to ja Ci nie wybaczę! Wygląda bosko :) mmmmmmmmmmmmmmmm :) Z czego była? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapiekanka wygląda dosyć swojsko:) jakby brokuły, pieczarki i grzybki na chudej nóżce zapieczone w beszamelu z żółtym serem. Ale to zapewne coś bardziej wyszukanego... o, fasolka z bułeczką:) pewnie też jak kulą w płot. A to pierwsze niczym luksusowa wersja Twistera;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Yba, wcale się nie dziwię, bo ja też bym chciała jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz :)

    Fux, niestety nic a nic nie pamiętam. Pewnie dlatego, że ja zazwyczaj nazw nie czytam tylko od razu do składników przechodzę :)

    Mała Mi, z ziemniaczków, grzybków, brokułków, curry; próbowałam zrobić taką samą w domu... lipaaaaa

    nana, powiem Ci, że z tą zapiekanką to nawet trochę trafiłaś, jeszcze curry do tego i jesteśmy niemal w domu :) fasolka z bułeczką, nooo prawie hehe ale mówię Ci, nie ma to jak nasza fasolka ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...