Strony

02 sierpnia 2011

Którą kurę dzisiaj zjem?







Pewnego popołudnia podczas pewnej wycieczki, wybraliśmy się wraz ze znajomymi do restauracji. Wyglądała wspaniale, pełna ładnych, czystych, drewnianych stolików, ładnych dekoracji. Już od progu wiedzieliśmy, że będzie pysznie. I było. Jednak zanim zajęliśmy stolik, poprosiliśmy o przejrzenie menu. Ku naszemu zdziwieniu kelnerka nie podała nam karty lecz zaprowadziła nas, gdzieś na tył sali. Naszym oczom ukazała się cała ściana wyklejona zdjęciami dań. Przy okazji wyboru dania można było wybrać dokładniej, z której pływającej w akwarium ryby chcemy mieć danie, bądź którą dokładnie kurę chcemy pozbawić życia.
Cóż powiedzieć... Przynajmniej wiadomo, że produkty są świeże... :)






Dania w tej restauracji były naprawdę pyszne. Objedliśmy się za wszystkie czasy i mieliśmy problem z poruszaniem się.
Do tego miejsca będę wracać myślami, bo odkryłam tam, obecnie mój ulubiony przepis na bób.


15 komentarzy:

  1. Niezla jazda z tymi kurami i rybami:)
    Dania wygladaja pyyyysznie!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Pamietam jak przed laty kolezanka zabrala mnie do podobnej restauracji w Hong Kongu. I tez bylo pysznie, ja zamowilam rybe. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. o żesz Ty ... chyba nie dałabym rady :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Emmo, te kury... klatkę zrobiłabym większą. Ciekawe czy u nas ktoś wpadłby na podobny pomysł...

    OdpowiedzUsuń
  5. wybrałaś kure, wskazałaś rybe?

    OdpowiedzUsuń
  6. Kury w budzie !! no ba, ale ja bym wolała je już z lodówki wyciągac ! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. i w takich oto momentach cieszę się, że nie jadam mięsa :) żadnej kury nie pozbawiliśmy głowy, ryby też przetrwały nasz posiłek, co prawda nie wiem jak długo jeszcze pożyły, ale my mieliśmy czyste sumienie ;)

    ewelajna, ja to bym ich tam w ogóle nie trzymała, jak etrala mówi, z lodówki to jednak z lodówki, ale żeby taką żywą trzymać... brrr

    dwa koty, a w Japonii tak nie macie?

    OdpowiedzUsuń
  8. Fakt, żywe menu brrr...
    Co kraj to obyczaj...

    OdpowiedzUsuń
  9. oj tak, oni tu mają całkiem inne obyczaje niż my :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo, że jadam mięso to nie umiałabym tak "skazać" zwierzęcia... Ale wszystko cudownie wygląda :D

    OdpowiedzUsuń
  11. slyvvia, straszne to, ale Chińczycy tak lubią...

    OdpowiedzUsuń
  12. co za miejsce! Dla mnie jak z jakiegos filmu :D Nawet nie wiesz jak bardzo zazdroszczę ci tych wszystkich "przygód". Co za koloryt - a zasypiający elektrycy na zawsze pozostaną w moim sercu:)))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. też bym pewnie innym zazdrościła, gdyby nie to, że muszę się z nimi zmagać każdego dnia ;))
    elektrycy, oj tak... w moim sercu również :D

    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  14. No, rzeczywiście wszystko świeże :) Piękna ekspozycja woków!

    OdpowiedzUsuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...