Strony

30 marca 2011

DVD



Jak wszyscy dobrze wiedzą, Chiny są stolicą podróbek. I to nie jest wyssane z palca. Najbardziej boję się kupować tutaj kosmetyki. Mam kilka sprawdzonych sklepów, gdzie wiem, że podróbek nie sprzedają (a przynajmniej mam nadzieję, że nie). Ale dziś nie będzie o kosmetykach, nie będzie tez o ubraniach i torbach. Będzie natomiast o płytach.
O płytach DVD.
Ja nie wiem, jak to jest możliwe. Doprawdy, nie mieści mi się to w głowie, jak można legalnie sprzedawać nielegalne rzeczy. Sklepy z płytami DVD można spotkać wszędzie. Można też spotkać straganiarzy jeżdżących po mieście ze stertą najnowszych filmów i koncertów.
Kiedy przekracza się próg takiego sklepu z płytami oczom ukazują się tysiące płyt. (Dziesiątki tysięcy?) Niesamowite! W takim sklepie jest dosłownie wszystko, czego dusza zapragnie. Jako dowód mogę powiedzieć, że znalazłam nawet film 'wojna polsko-ruska' oraz całą piękną kolekcję filmów Kieślowskiego. Wszystkie filmy oscarowe można było zobaczyć długo przed galą.
Kopie są bardzo dobre, a okładki i całe opakowania zrobione idealnie i dopracowane w najmniejszych szczegółach. Ile to kosztuje? 4 zł za płytę. Za nowość!
Jeśli jednak myślicie, że możecie przyjechać tutaj i przy okazji zaopatrzyć się w kolekcje filmów na długie zimowe wieczory, nie radzę. Przewożenie takich filmów jest nielegalne i możecie bardzo tego pożałować, kiedy znajdą je przy was na lotnisku. Nasz kolega zapłacił ostatnio za taką imprezę 600 euro...




Mówię Wam, ten kraj to inna bajka! ;)

23 marca 2011

O skuterze



Co widzę, kiedy wychodzę na ulicę? Skutery.
Czy są niebezpieczne? Tak.
Dlaczego?
Bo są elektryczne i ich nie słychać.
Bo wieczorami mają wyłączone światła, by oszczędzać prąd i dojechać daleko.
Bo mogą na nich jeździć wszyscy, bez znajomości zasad ruchu drogowego.
Bo jeżdżą we wszystkie strony, nawet w przeciwne niż cała reszta pasa.
Bo pojawiają się znikąd, nawet na chodniku.
Bo kierowcy przewożą na nich wielkie, długie wystające rzeczy. I całe rodziny. (klik)
Bo można je kupić w każdym supermarkecie. Najtańsze już za niecałe 1000 zł.





Jeszcze całkiem niedawno Chińczycy poruszali się na rowerach, a teraz właściwie nie widać ich na ulicy. No chyba, że riksze. A przecież tak właśnie kojarzą nam się Chiny, prawda?

Czy próbowałam przejażdżki na skuterze, na tej szalonej chińskiej ulicy? Nie, bo boję się o swoje życie. Choć moi znajomi jeżdżą.
Podziwiam ich za odwagę!


14 marca 2011

Małe jest piękne.




W ostatni weekend pogoda nam dopisała. Nie można więc było tego zmarnować. Poszliśmy na spacer. Do ogrodu. Do najmniejszego ogrodu w Suzhou. Garden Of The Master Of The Nets...




Wybudowany w XII wieku, a odrestaurowany w XVIII. Stał się domem, dla urzędników państwowych. Ogród, który niezwykłemu wykorzystaniu przestrzeni objawia nam się, jako większy niż jego rzeczywisty rozmiar.



Piękny. Jeden z najlepiej zachowanych ogrodów w naszym mieście. Jeśli ma się okazję, warto zajrzeć, choć na chwilę.





10 marca 2011

Warzywa, nigdy na surowo.



Czy wiecie, że...

Chińczycy uważają, że jedzenie świeżych, nieugotowanych, nieusmażonych warzyw jest niezdrowe? Według nich, takie warzywa są brudne i są przeciwieństwem zdrowego jedzenia. Po odpowiednim przyrządzeniu warzywa stają się miękkie i wilgotne, i dopiero wtedy można je zjeść.
Zupełnie inaczej niż u nas. Przecież to właśnie sałatka w porze lunchu jest najzdrowsza, prawda?

Dlatego w chińskiej restauracji nigdy nie zasmakujesz sałatki, jaką znamy. Świeża - Sałata? Marchewka? Ogórek? Pomidor? Jeśli masz na nie ochotę, musisz wybrać się do knajpy z zachodnim jedzeniem.


04 marca 2011

Ikea



Obiecałam Wam kiedyś, że wrócę do Ikei z aparatem. Wróciłam. Specjalnie, żeby porobić dla Was zdjęcia. W całym tym zamieszaniu prawie ukradłam praskę do czosnku ( ale mnie złapano ;) ). Nieważne...
Dla tych, którzy nie wiedzą o czym mówię, bądź już zapomnieli o moich przeżyciach z Ikei, zachęcam do przeczytania posta, o, tutaj.
A później życzę miłego leniuchowania w chińskiej Ikei. Czujcie się, jak u siebie! :)


















LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...