Strony

18 maja 2012

O klamce



Klamka.

Wiem, że uwielbiacie posty typu: panowie elektrycy (klik, klik, klik)
Dlatego mam dla Was dziś prawdziwy rarytas. Rarytas jedynie dla Was, bo dla mnie to jakaś zmora oczywiście. Jak zresztą wiecie, życie w Chinach przyczyniło się do całkowitej utraty cierpliwości i takie sytuacje po prostu ledwo znoszę.

Klamka. Od drzwi wejściowych.
Jak się pewnie domyślacie - zepsuła się.
Zepsuła się, więc właściwie nie powinnam opuszczać domu, jako że pewnego pięknego dnia może okazać się, że już do domu nie wrócę. Otwieranie drzwi kluczem jeszcze jako tako działa, ale ja tam bym temu nie ufała. Dzwonię więc po pomoc. Po pomoc natychmiastową, bo choć jestem 'kurą domową' też chciałabym czasem opuścić moją grzędę :P


Słyszę co? Ano słyszę, że przyjdą DZISIAJ, o której pytam, NIE WIEDZĄ.
Przyszli. Przyszli o 11. Popatrzyli, pomyśleli (jako, że to im zawsze wychodzi najlepiej), rozkręcili, skręcili, powiedzieli, że nie wiedzą, jak naprawić i... poszli :)
Ok. 13 przyszedł kolejny pan.
Przyszedł, popatrzył, pomyślał, rozkręcił, skręcił, powiedział, że trzeba wymienić cały zamek, ale on go tutaj nie ma i on przyjdzie uwaga... w przyszłym tygodniu (!!!).
Świetnie myślę sobie. Zasiedzę się w domu i już. Co mi tam...
Zadzwoniłam do kogo trzeba, powiedziałam, że nie ma mowy i ktoś ma tu koniecznie przyjść. Ok, ok, przyjdą jutro. Nie jutro tylko dzisiaj! Kurka wodna! Jak trudno jest to zrozumieć? Ok, ok...
O 15 przyszedł kolejny pan 'złota rączka'.
Co zrobił?
...
Popatrzył, rozkręcił, skręcił, powiedział, że to są stare klamki, których już się nie produkuje i on nie wie, czy gdzieś je mają, ale sprawdzi. I poszedł :)



Dziś o 9 rano przyszedł kolejny pan, który spędził u mnie ponad godzinę (zastał mnie w piżamie, bo żem się nie spodziewała, że przyjdzie, a że wcześnie rano to już w ogóle).
Ale naprawił.
Wreszcie!
I ma działać :)
I się cieszę.
I mogę wyjść z domu. Ze spokojną głową (czy oby na pewno?)

9 komentarzy:

  1. Oh to koniecznie, jak wyjdziesz wez Molly ze soba, tak w razie czego:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, tylko mam teraz w domu dwa psy, to już bardziej skomplikowane :) bo się drugi u nas wakacjuje :)

      Usuń
    2. O to koniecznie dwa pod pache wziasc:) A Molly nie jest zazdrosna o swoja Mame;)?

      Usuń
    3. oczywiście, że jest :) ładuje się na kolana, jak tylko mam zamiar pogłaskać Rudiego; ale dzielna jest :)

      Usuń
  2. Że też nie miałaś klamki w zapasie, też coś! :PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha noooo dokładnie :)

      Usuń
  3. ufffffffffff!
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypadkowo wylądowałam na tej stronie i....zostaję z Tobą. Zamieszkam w blogowym świecie, bo bardzo podoba mi się podróżowanie z Tobą.
    Emmo- świetnie opisujesz swoje wrażenia- są ciekawe, dowcipne...chce się je czytać. Zapraszam do siebie- niedawno założyłam blog podróżniczo- fotograficzny. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tyle miłych słów :) cieszę się, że dołączysz do podróżowania ze mną
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...