Strony

27 lutego 2012

W świecie zwierząt





Ostatnio żyjemy w świecie zwierząt.
Dlaczego?
Dowiecie się później, póki co potrzymam Was jeszcze w niepewności ;)




Niestety świat zwierząt w Chinach nie wygląda zbyt kolorowo. Chińczycy nie dojrzeli jeszcze do tego, by zrozumieć, że zwierzę, to istota żywa, której należy się choć odrobina szacunku.
Dobrze, nie chcę wszystkich wrzucać do jednego worka. Niestety to, co widać na ulicy jest czasem przerażające. Zwierzęta hodowane i sprzedawane są jedynie dla zysku, na skalę masową. Nie ma mowy o dobrych warunkach itp. psy, szczeniaki sprzedawane są w sklepach zoologicznych, siedzą w klatkach, nawet nie mają wygodnego podłoża, jedynie pręty. Jak są większe mają klatkę dla siebie, małe psiaki siedzą jeden na drugim.
Uwierzcie mi, łzy cisną się czasem do oczu.




W zeszłym roku, Roku Królika, wszędzie można było dostać króliki.
Biedactwa sprzedawane były nawet w 'obwoźnym sklepie zoologicznym', w wiszących klatkach.





Kiedy przyjechaliśmy do Chin dziwiłam się, że na ulicy nie ma biegających psów, tak jak u nas. Nie śmiałam myśleć, że je zjadają... no ale...
Zwierzęta na ulicy muszą ciągle uciekać i niestety rzadko im się to udaje, szczególnie psom. Kotów na ulicy jest sporo. Nie chcę wiedzieć, co ze złapanym zwierzęciem się dzieje, ale na pewno nie trafia do cudownego domu, ani nawet do schroniska, bo takowych tu nie ma.
Dobrą rzeczą jest, że modne staje się mieć psa. Choć tutaj jest już przesada w drugą stronę. Psy traktowane są jak zabawki, laleczki. Ubierane, chodzące do fryzjera, noszące słoneczne okulary, mające przefarbowane futro...
Kiedy ostatnio odwiedziłam sklep z artykułami dla zwierząt, przyznam szczerze zatkało mnie, kiedy zobaczyłam UWAGA sztuczne, czerwone paznokcie, które można przykleić swojemu pupilowi...
Tak, tak, może lepiej pozostawić to bez komentarza :)





A teraz będę się chwalić.
Będę się chwalić naszą perełką :)
Też została znaleziona na ulicy, w Szanghaju, ale już jest u nas, cała, zdrowa i chyba szczęśliwa. My w każdym razie jesteśmy bardzo.
Nasze oczko w głowie i towarzysz podróży :)
Poznajcie Molly.

08 lutego 2012

Taxi please!



Chyba wspominałam już kiedyś, że lubię chińskie taksówki.
[ Przede wszystkim, oglądając za dużo amerykańskich filmów, zawsze marzyłam, by łapać taxi na ulicy. Machniesz i oto jest. No i proszę, nie trzeba lecieć do Nowego Jorku, by spotkała nas ta przyjemność :) ]
Lubię to, że za 5 zł mogę przejechać 3 km, czyli z naszego domu tam, gdzie można coś zjeść, dobrze się bawić, czy zrobić zakupy.
Lubię, że taksówek na ulicy jest pełno. Wychodzę i zawsze jakaś akurat przejeżdża. Niestety rzecz ma się inaczej, gdy pada, gdy są godziny szczytu, bądź po prostu czas zmiany kierowcy. Właśnie, bo tutaj taksówki nie są prywatne. Jest jedna firma, która ma swoich kierowców i swoje auta.
Dlatego też czasem nie rozumiem, co takiemu kierowcy zależy, zawieźć mnie tam, gdzie chcę, mimo iż musi stać w korku, w końcu to nie do jego kieszeni kasa wpływa. Ale cóż, to jedno z tych pytań, na które nie ma odpowiedzi. Tak jest i już. Trzeba się z tym pogodzić ;)
Dalej, jeśli chodzi o taksówki...
Bywają taksówki nowsze i starsze, bardziej czyste i bardziej brudne, z miłym kierowcą, bądź z mniej przyjaznym, z kierowcą palącym w twojej obecności (mimo znaku na przednim blacie 'zakaz palenia'), bądź nie. Czasem zdarzają się gaduły. To jest najgorsze :)
Taksówki to jak wielka loteria. Nigdy nie wiadomo, na co się trafi.

  



Bez względu na to jednak, w taksówkach znajdzie się też wiele cech wspólnych.
Zazwyczaj siedzenia pokryte są białą narzutą (czasem czarną od brudu), pasy, jeśli nawet istnieją, to dzięki tej oto narzucie i tak się do nich nie dostaniesz. Swoją drogą kierowcy uważają, że na ulicy nic stać się nie może i również oni nie uznają używania pasów (jak i zresztą większość Chińczyków...). Przekładają je przez siebie jakoś tak dziwnie, co wygląda, jakby były zapięte, a wcale nie są...


Kierowcy najczęściej są chronieni metalowymi kratami, bądź plastikiem, co skutecznie utrudnia zapłatę za transport.



Zawsze piją herbatkę, ze słoika bądź termosu.



I słuchają radia, ale nie żeby jakąś muzykę, zazwyczaj jest to jakiś kabaret (?), po czym wybuchają śmiechem co kilka minut.
Czasem jest tak, że jak milion razy powtórzysz to nie wiedzą gdzie cię zawieźć, niekiedy jeden raz wystarczy, i przez to nigdy nie wiesz czy dotrzesz tam gdzie chciałeś, czy nie :)

Mówię Wam, w chińskiej taksówce jest wesoło!
Szerokiej drogi!

05 lutego 2012

Rozgrzejmy się


Wiem, że marzniecie.
Dlatego chciałabym przesłać do Was trochę ciepła. Wirtualnie.
I niech nie zmyli Was piękna pogoda ze zdjęć. U nas też zimno. Ale przy takich zdjęciach człowiekowi od razu robi się cieplej.





Zabieram Was na wycieczkę do Summer Palace - Pałacu Letniego.
Miejsca, w którym cesarz odpoczywał od upalnego lata w mieście.
Uciekał wtedy z Zakazanego Miasta do swojej letniej rezydencji.
Nad to jakże wspaniałe jezioro Kunming.
Do pięknego pałacu wzniesionego na Wzgórzu Długowieczności.












Cóż, każdy chciałby mieć taki domek letniskowy, prawda? :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...