Strony

11 stycznia 2013

Z życia Emmy Podróżnika.


Prywatnie.
Bo tak mnie naszło przy okazji styczniowych podróży.
Tu i tam.
Powiem Wam w tajemnicy, że boję się latać.
Panicznie.
A muszę. I chcę też. Bo tyle do zobaczenia.
Mimo strachu lepszy lot, niż podróż na przykład Koleją Transsyberyjską.
Kilka razy do roku...
Więc zaciskam zęby i lecę.
Tu i tam.



Zawsze na początku jestem silna. Wydaje mi się, że TYM RAZEM będę dzielną dziewczynką. Latałam przecież tyle razy i strach mój jest nieuzasadniony.
Nic z tego. Po raz kolejny.
Samolot rusza. A ja zaczynam mój maraton myśli.
Cały lot nie robię nic innego tylko nasłuchuję, odliczam minuty. Panikuję! Nie mogę czytać, oglądać, spać. Nic nie mogę! W ogóle! A jak są turbulencje... lepiej nie mówić.
I nie znoszę siebie za tę słabość. Za strach przed lataniem. Bo generalnie jestem silna. Tak mi się wydaje.
A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że kiedyś chciałam być... stewardessą!!! ha!

Choć muszę powiedzieć, że teraz znów jestem dzielna.
I mam nadzieję przeżyć środowy i kolejne styczniowe loty bez żadnego stresu :) 



Taki to ze mnie Podróżnik :)

08 stycznia 2013

Mlecznie. Mlekowo. Jogurtowo.



W chińskim supermarkecie można znaleźć wiele...
Wszystko.
I nic.
Najmniej miejsca zajmują półki z nabiałem.
Chińczycy nabiału nie jedli nigdy, uczą się tego dopiero teraz.
Zapomnij więc o serze, maśle, jogurcie.
A przynajmniej o możliwości wyboru.
Masła chińskiego jest jeden rodzaj.
Jogurty są owszem, pitne i słodzone.
Sery - topione. Rodzaje dwa! :)
O wszystkich innych produktach, które teraz przychodzą Wam na myśl, zapomnijcie - w chińskim sklepie ich nie znajdziecie.
No może prócz mleka. Można je kupić wszędzie.
Nawet mleko Wypasione z Polska ;)



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...