Strony

26 kwietnia 2014

1. Powietrze.





To główny powód, dla którego zdecydowaliśmy się na wyjazd z Chin. Powietrze jest tutaj straszne. I według mnie to naprawdę pogarsza się z roku na rok. W większości, dni są siwe. Nie widać słońca, oddech robi się płytki. Na niebie nie ma gwiazd. Nigdy. Po dniu spędzonym na dworze, twarz jest tak brudna, że aż ciężko to sobie wyobrazić. Człowiek jest bardziej zmęczony i senny. Mało się chce. Mnie męczyły migreny. Jeśli tylko zbyt długo pobyłam na dworze, męczyło mnie kilka dni. Zaczęłam się tego bać i unikać spędzania czasu poza domem. Nie robiliśmy pikników nad jeziorem, które mamy pod nosem, nie chodziliśmy na długie spacery.
Pierwsza czynność o poranku to sprawdzenie jakości powietrza, by dowiedzieć się, na co danego dnia można sobie pozwolić. Oczywiście wszystko poniżej 50 byłoby idealne, ba nawet wszystko poniżej 100 bym przyjęła z miłą chęcią. Tutaj jednak takie chwile się nie zdarzają, są natomiast dni, kiedy indeks przekracza 500. A wszystko w okolicach 170 (to jest właściwie wartość stała), cieszy niesamowicie. Jest to przerażające.
Ostatnio tak głośno było o zanieczyszczeniach w Wielkiej Brytanii (indeks zdaje się był ok. 80) - cóż to nic w porównaniu z tym, co w Chinach jest każdego dnia, także możecie sobie wyobrazić.


Najbardziej zawsze dziwiło mnie to, że podczas wszelkich podróży poza Chiny, mogłam spędzać całe dni na dworze, w upale, w zabieganiu, i nigdy nie kończyło się to bólem głowy... A po powrocie do Chin, zawsze przypominałam sobie, co to znaczy migrena.
Także cieszę się, że od poniedziałku nie będę musiała już tego przeżywać.
Że będę mogła cieszyć się świeżym powietrzem non stop. Że będę mogła spacerować, jeździć na rowerze, piknikować, pływać w jeziorze. Że w końcu po tylu latach będę mogła mieć to, za czym tak bardzo tęskniłam - kontakt z naturą.

Ten sam widok z naszego okna w różne dni.




8 komentarzy:

  1. Niesamowite! Az trudno uwierzyć, ze Chińczycy okazali się narodem tak bardzo krótkowzrocznym :(
    Pozdrawiam dzis z poludnia Francji, nieopodal Perpignan, gdzie indeks jest baaardzo niski, a niebo dzis bezchmurne :)))
    A i spacerujemy i grillujemy (dzis tez bedzie) kiedy sie da , bylabys zadowolona z takiego stylu zycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się wrócić to tych spacerów. Choć grilla jeszcze się nie dorobiliśmy ...

      Usuń
  2. Nie wiem jak można tam żyć :( Przecież to zanieczyszczenie da o sobie znać za kilka lat chorobami układu oddechowego. No i to życie bezspacerowe....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie bezspacerowe to koszmar! Teraz nadrabiam :)

      Usuń
  3. Cóż, właśnie tak tam jest. I słonecznie bywa tylko przez kilka dni w roku, kiedy to władze rozganiają smog za pomocą samolotów i CO 2, bo są szczególne dni. Nie mógłbym tam tak żyć. Nie ma co porównywać, bo to jest bez porównania, ale będąc w Krakowie czuło się, że powietrze nie jest czyste. Też była taka lekka mgiełka i naprawdę dało się wyczuć, że ciężej się oddycha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że dało się to wyczuć. Smog to coś strasznego! Tak się cieszę, że nie muszę już tego przeżywać. A jak się poprawiła widoczność. Wszystko jest takie wyraźne, że aż nienaturalne :)

      Usuń
  4. Dziękuję za tę superciekawą opowieść o Chinach, którą czytam od początku z wielką przyjemnością. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia! Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I pozdrawiam bardzo serdecznie :*

      Usuń

jeśli podróżujesz razem ze mną, będzie mi bardzo miło, kiedy zostawisz po sobie ślad :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...