Strony

26 czerwca 2014

Same lokalne pyszności.










W sąsiedztwie naszego miasteczka ciągle coś się dzieje. 
Idealnym początkiem naszego pobytu w Niemczech były targi serów. 



Z całej okolicy Jeziora Bodeńskiego zjechali się gospodarze mniejszych i większych przedsiębiorstw, zachęcając do zakupu ich produktów. Pysznego jedzenia było co niemiara. Oprócz serów i produktów mlecznych były też lokalne warzywa, owoce i wszelkiego rodzaju napoje. Domowe ciasta. 
Można było również kupić traktor bądź krowę, jeśli ktoś miał taką ochotę. Pewien pan robił również drabiny, a chętni mogli wziąć udział w kursie koszenia kosą. Dzieci natomiast z przyjemnością uczyły się, jak doić krowy. 








Pogoda była cudna. Ludzi więc dopisała cała masa.








I jak tu nie kochać mojej rolniczej okolicy? 



17 czerwca 2014

Stresa bez stresu.







Stresa. 
Urocze włoskie miasteczko nad Lago Maggiore. Otoczone Alpami, pięknie oświetlonymi zachodzącym słońcem. Miejsce pełne małych włoskich knajp, z jedzeniem najlepszym z możliwych. Z pysznym winem. Kilka sklepików, które sprzedają lokalne speciały, którym ciężko się oprzeć. Cisza i spokój. Nawet mimo turystów. Bo każdy chce tutaj odsapnąć od miasta. Więc każdy leniwie i bezdźwięcznie spaceruje pomiędzy wąskimi uliczkami miasteczka, z uśmiechem na ustach.
W pobliżu 3 wysepki - Isola Madre, Isola Bella i Isola Pescatori, które można odwiedzić, by podziwiać widoki ze środka jeziora, napić się pysznej kawy, zabić czas robiąc NIC, może kupić jakąś pamiątkę. Odwiedzić pałac. 







W Stresie można rówineż skorzystać z kolejki linowej i mieć możliwość podziwiania pięknych widoków z góry. My jednak jedynie leniuchowaliśmy na dole. Może innym razem, bo nad Lago Maggiore na pewno kiedyś wrócimy. Było sielsko. 










4 łapy.
Są niezwykle serdecznie witane w Stresie. Miało się wrażenie, że niemal każdy jest tam ze swoim psem. W każdej restauracji czeka na psa miska z wodą, w niemal każdym hotelu można z psem zostać na noc i nie ma problemu z popłynięciem z psiakiem na wyspę (niestety nie ma możliwości wejścia z psem do znajdującego się na Isola Bella pałacu i otaczającego go ogrodu). 
Mnóstwo zieleni i deptaki nad jeziorem sprawią frajdę nie tylko pupilom. 



Stresa to idealne miejsce na pierwszą w życiu daleką podróż z psem, która zdecydowanie zachęca do kolejnych.

02 czerwca 2014

Miesiąc po.


Minął trochę ponad miesiąc od naszego powrotu do Europy.
Pomyślałam więc, że podzielę się z Wami naszymi wrażeniami. Te są właściwie jedynie pozytywne. Nie mogę sobie wyobrazić, że byliśmy w Chinach aż 4 lata. To wszystko, co się działo przez ten czas wydaję się teraz takie nierealne. Nie zatęskniliśmy za Chinami ani przez minutę odkąd wróciliśmy. 
Bo w Niemczech jest cudownie!


Przede wszystkim muszę Wam powiedzieć, że dni są niezwykle długie. W Chinach właściwie cały rok, kiedy mój mąż wracał z pracy przed 19.00 było już ciemno. Czy lato, czy zima. Dlatego dni mijały w tempie ekspresowym. Tutaj jest jasno do 21.00! Uwierzcie, że przez pierwsze tygodnie nie wiedzieliśmy, co zrobić z tak długim dniem. Odliczaliśmy godziny, kiedy to będzie można się już położyć. Nagle zyskaliśmy kilka godzin doby extra. No i super. Teraz już się przyzwyczailiśmy i wyciskamy z dnia ile się da.
Mieszkamy na wsi, więc jest pięknie, zielono i cicho. Całymi dniami towarzyszy mi śpiew ptaków. Na niebie są gwiazdy! Aaaaa – niebo jest niebieskie! Cały czas jest pięknie niebieściutkie! Jeśli odjadę kilka kilometrów od naszego miasteczka widzę w oddali Alpy, 3 minuty od domu mamy staw, gdzie chodzimy karmić kaczki. W pobliżu mamy owce, konie, krowy. Jedzenie od rolnika, wiejski miód, pyszne truskawki. Wreszcie wyszło słońce i zrobiło się ciepło. Aż szkoda siedzieć w domu. Więc ciągam te moje psy wszędzie, gdzie się da. A one cieszą się niezwykle z nowych zapachów, z wielkiej trawy. Uczą się poznawać odgłosy natury. Polują na ptaki, boją się wielkich zwierząt, szczególnie kiedy te wydają niezwykłe odgłosy... 




Minęły bóle głowy. Nie mogę uwierzyć, że żyłam tyle czasu w takich męczarniach migrenowych. W ogóle nie muszę się już bać, że jeśli stanie się coś nam lub moim bestiom, to nikt nie będzie wiedział, jak nam pomóc. Ufam medycynie i lekom. Wreszcie, po tylu latach!
Wchodząc do sklepu wiem, że mogę zaufać jedzeniu i innym produktom. W ogóle – wchodzę do sklepu i mogę kupić wszystko, czego potrzebuję. Wszystko w jednym sklepie! I jeszcze do tego jest cicho. Bo ludzie nie krzyczą, bo nie przepychają się w kolejce do kasy. Jakby ich nie było... A są.
Mogę też pić wodę z kranu. I jest wyśmienita.


Dorobiliśmy się auta i w końcu po 4 latach mogę siedzieć za kierownicą, kiedy tylko przyjdzie mi na to chęć. I pojechać, gdzie tylko mam ochotę. I zrobić przystanek, kiedy tylko mi się zamarzy. Dlatego w weekendy ciągle gdzieś jeździmy. Nie możemy nasycić się pięknem otaczającego nas świata. A przede wszystkim nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wpakować do auta nasze psy i pojechać z nimi do Włoch, Szwajcarii, Polski czy Czech, bo tyle już miały okazję zobaczyć. Można spać z nimi w hotelu, wziąć je do restauracji, czy sklepu i nikt nie wrzeszczy. Mało tego, jeszcze zostaną poczęstowane miską z wodą. 


Czy dostrzegam jakieś minusy powrotu?
Żadnych! Cieszę się jak głupia, że jestem znów w cywilizacji, oddycham czystym powietrzem. Jak dziecko bawi mnie widok krowy, uśmiecham się, kiedy słyszę ptaki.
I cieszę się, że doświadczyłam pobytu w Chinach. I nie zrozumcie mnie źle. Ja się bardzo cieszę, że tam byłam, ale głównie dlatego, że dzięki temu doceniam to, co jest dla mnie w życiu ważne. Bo dostrzegam teraz te drobiazgi, które wcześniej istniały, a ja przechodziłam obok nich obojętnie. Były zawsze i myślałam, że zawsze będą. 
Spójrzcie w niebo. Posłuchajcie ptaków. Weźcie głęboki oddech. Wsłuchajcie się w ciszę. I wyobraźcie sobie, że nagle tego nie ma. Żadnej z tych rzeczy nie można doświadczyć w Chinach na co dzień. Tak tam wygląda życie. Smutno prawda?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...